Jak zebrać zdjęcia od gości weselnych
Na weselu na 130 osób powstaje kilka tysięcy zdjęć. Do pary młodej trafia zwykle kilkadziesiąt. Poniżej to, co realnie zmienia tę proporcję — w kolejności od rzeczy, które działają najmocniej.
1. Wybierzcie sposób, który nie wymaga instalowania
To jedyna decyzja, której nie da się później naprawić. Jeśli gość musi pobrać aplikację ze sklepu albo założyć konto, odpada mniej więcej połowa sali — i są to głównie te osoby, które robią najwięcej zdjęć, bo najmniej chce im się przy tym majstrować.
Kod QR prowadzący do strony w przeglądarce nie ma tego progu. Gość kieruje aparat na kod, otwiera się strona, zaznacza zdjęcia, wysyła. Cztery ruchy, bez decyzji po drodze.
2. Rozstawcie kody w kilku miejscach, nie w jednym
To najczęstszy błąd i jednocześnie ten, który najbardziej boli. Jedna tabliczka z kodem postawiona przy torcie albo przy księdze gości zbiera zdjęcia od tych kilkunastu osób, które akurat przy niej przechodziły w odpowiednim momencie.
Ten sam kod powielony na każdym stole działa zupełnie inaczej, bo gość widzi go za każdym razem, gdy siada. A wysyła zdjęcia wtedy, kiedy kod jest w zasięgu wzroku, nie wtedy, kiedy sobie o nim przypomni.
- Na każdym stole — miejsce numer jeden
- Przy wejściu na salę
- Przy fotobudce, gdzie i tak wszyscy mają telefony w rękach
- Na papierowym zaproszeniu, jeszcze przed weselem
- Przy księdze gości
- W toalecie — brzmi żartobliwie, działa najlepiej ze wszystkich
3. Napiszcie na karcie, po co jest ten kod
Sam kod bez podpisu ludzie skanują z ciekawości, ale nie wiedzą, czego się od nich oczekuje. Jedno zdanie zmienia to całkowicie: „Zeskanuj i wrzuć swoje zdjęcia z wesela”.
Warto dodać, że galeria jest prywatna. Część gości waha się przed wysłaniem zdjęć, nie wiedząc, gdzie one trafią i kto je zobaczy — informacja, że dostęp mają tylko goście weselni, zdejmuje ten opór.
4. Dajcie gościom konkretny powód
Prośba „wrzućcie swoje zdjęcia” jest zaproszeniem, ale nie zadaniem. Gość ją słyszy, przytakuje i wraca do rozmowy — nie dlatego, że nie chce, tylko dlatego, że nic go do tego nie popycha w konkretnej chwili.
Wyzwania fotograficzne odwracają tę sytuację. „Zrób selfie z parą młodą” albo „złap najlepszy kadr z parkietu” to polecenie wykonalne w dziesięć sekund, z widocznym efektem odhaczenia. Różnica w liczbie zdjęć jest wtedy wielokrotna, nie procentowa.
5. Powiedzcie o tym raz, na początku
Jedna krótka informacja przy powitaniu albo przez konferansjera wystarczy: że jest wspólna galeria, że kody stoją na stołach i że zdjęcia zobaczą wszyscy goście. Dziesięć sekund, na początku wieczoru.
Powtarzanie tego co godzinę nie zwiększa już liczby zdjęć, a zaczyna brzmieć jak proszenie. Pracę i tak odwala kod stojący na stole, nie mikrofon.
6. Zostawcie kod aktywny po weselu
Spora część najlepszych zdjęć trafia do galerii dopiero następnego dnia albo po weekendzie — kiedy gość przegląda telefon na spokojnie i widzi kadry, których w trakcie zabawy nie zdążył wysłać.
W Scatto kod działa jeszcze 30 dni po wydarzeniu w każdym pakiecie, a w pakietach z archiwum galeria zostaje dostępna przez 3, 6 albo 12 miesięcy. Warto przypomnieć o niej jedną wiadomością dzień po weselu.
Najczęstsze pytania
Ile zdjęć da się realnie zebrać od gości?
To zależy niemal wyłącznie od tego, ile jest kodów i czy goście mają powód, żeby ich użyć. Jeden kod przy torcie potrafi przynieść kilkadziesiąt zdjęć od stu trzydziestu gości. Kody na każdym stole, przy wejściu i przy fotobudce, plus wyzwania fotograficzne, dają wielokrotnie więcej — zwykle setki, a przy aktywnym weselu ponad tysiąc plików.
Czy grupa na komunikatorze nie wystarczy?
Sprawdza się gorzej z trzech powodów. Trzeba do niej kogoś dodać, więc odpadają osoby spoza kręgu znajomych. Zdjęcia są mocno kompresowane, przez co nie nadają się do wydruku. I najważniejsze: po weselu trzeba je z tej grupy ręcznie wyciągnąć, jedno po drugim, zanim czat przewinie się dalej.
Kiedy poprosić gości o zdjęcia?
Raz, na początku wesela — przy powitaniu albo przez konferansjera. Potem pracę wykonują już kody stojące na stołach. Warto natomiast wysłać jedną wiadomość dzień po weselu: wtedy trafia do galerii to, co goście znaleźli w telefonach na spokojnie.
Czy starsi goście sobie poradzą?
Tak, o ile kod stoi na stole. Skanowanie kodów QR jest dziś powszechne przez menu w restauracjach i bilety — aparat telefonu rozpoznaje kod sam, bez dodatkowej aplikacji. Problem pojawia się tylko wtedy, gdy kod jest wyświetlany na ekranie przez chwilę albo adres podawany przez mikrofon.
